Dom stoi już trzydzieści, czterdzieści lat. Ławy fundamentowe liczone pod parter, ściany z cegły pełnej albo pustaka żużlowego, strop częściowo drewniany, częściowo Kleina, czasem łączony z późniejszą płytą. Właściciel przychodzi z planem: dodatkowe piętro, pokój nad garażem, czasem kondygnacja podziemna pod częścią działki. Wcześniej rozmawiał już z kilkoma ekipami – usłyszał, że konstrukcja tego nie udźwignie, że trzeba burzyć i stawiać od nowa, albo że temat jest zbyt skomplikowany, żeby się nim zajmować. Tymczasem budynek rzadko jest skazany na rozbiórkę. Trzeba policzyć, co faktycznie dźwiga, gdzie są rezerwy nośności, a gdzie trzeba wzmocnić układ od podstaw. Rozbudowa w żelbecie to przeprojektowanie układu sił, nie dokładanie kolejnych warstw na starą konstrukcję. Tym właśnie zajmuje się BAT-BUD Płock od lat.

Stary budynek nie zna obciążeń, które chcesz mu dołożyć
Dom budowany w latach 70. czy 80. miał policzone obciążenia dla konkretnego układu konstrukcyjnego – parteru z lekkim dachem, poddasza nieużytkowego, bez balkonów czy tarasów na konstrukcji żelbetowej. Dołożenie pełnej kondygnacji mieszkalnej to zupełnie inna skala obciążeń: nowe ściany działowe, strop żelbetowy, często balkon lub taras na wysięgniku, a czasem dodatkowa klatka schodowa. To wszystko przekłada się na dodatkowe kilkanaście, czasem kilkadziesiąt ton nacisku na fundamenty, które nigdy nie miały tego dźwigać. Podobnie wygląda sytuacja, gdy inwestor chce zejść w dół – wykonać Budowa schronu lub kondygnację podziemną pod istniejącym domem, bo wtedy dochodzi parcie gruntu i wody, a nie tylko ciężar własny.
Wielu wykonawców widzi tylko powierzchnię muru i ocenia go na oko – jeśli ściany nie mają pęknięć, uznają konstrukcję za wystarczająco mocną. To błąd, bo nośność ścian murowanych i fundamentów trzeba policzyć, uwzględniając wiek materiału, sposób wykonania zbrojenia w oryginalnych wieńcach i stan gruntu pod ławami. Zdarza się, że budynek ma rezerwę nośności, bo projektant w latach 80. przyjął duży współczynnik bezpieczeństwa, a zdarza się odwrotnie – że ławy są już na granicy wytrzymałości przy obecnym obciążeniu, zanim dołożymy cokolwiek nowego. Dlatego pierwszym krokiem zawsze jest ocena stanu istniejącego, a nie od razu projekt nadbudowy.
Podbijanie fundamentów i wzmocnienia pod nową kondygnacją
Podbijanie fundamentów polega na przejęciu obciążenia z istniejącej ławy na nowy, głębszy i szerszy element żelbetowy, wykonywany odcinkami, zwykle po metrze – półtora metra, żeby nie podkopać budynku na całej długości naraz. Pracujemy sekcjami: odkopujemy fragment ławy, wykonujemy zbrojenie, betonujemy nowy fundament obok lub pod starym, odczekujemy na uzyskanie wytrzymałości i dopiero wtedy przechodzimy do kolejnego odcinka. Przy nadbudowie piętra zwykle trzeba wzmocnić całe ławy zewnętrzne, a czasem dołożyć dodatkowe stopy pod nowymi słupami, które przenoszą ciężar stropu i dachu na grunt w nowych punktach.
Przy tego typu pracach niezbędny jest wynajem szalunków dopasowanych do ciasnych warunków – przy istniejącym budynku nie da się ustawić typowego systemu jak na pustej działce, bo w drodze stoi ściana, instalacje, czasem fundament sąsiedniej przybudówki. Dlatego dobieramy deskowania punktowo, czasem łączymy elementy systemowe z deskowaniem tradycyjnym, żeby zmieścić się w wąskim wykopie i jednocześnie zachować właściwy kształt nowego elementu żelbetowego. Dobrze dobrane szalunki to też kwestia czasu – w ciasnej przestrzeni każda dodatkowa godzina montażu kosztuje, a przy podbiciach liczy się tempo, żeby grunt pod starą ławą nie stał odkryty dłużej niż to konieczne.

Łączenie nowego żelbetu z istniejącym murem – kotwy, wieńce, dylatacje
Połączenie nowej konstrukcji żelbetowej ze starym murem to miejsce, gdzie najczęściej pojawiają się błędy wykonawcze. Nowy wieniec nie może po prostu leżeć na starej ścianie – trzeba go zakotwić prętami wklejanymi na żywicę chemiczną w odpowiedniej rozstawie i głębokości, żeby przenosił siły poziome i pionowe na całej długości muru. Przy cegle pełnej kotwienie jest stosunkowo proste, przy pustaku żużlowym czy gazobetonie z lat 80. trzeba sprawdzić, czy materiał w ogóle utrzyma kotwę przy obciążeniu wyrywającym, bo czasem lepiej przenieść punkt kotwienia na filar lub słup żelbetowy dobudowany od wewnątrz.
Dylatacja to drugi element, o którym wielu wykonawców zapomina. Stara i nowa część budynku osiadają inaczej – stary fundament ma za sobą dziesiątki lat konsolidacji gruntu, nowy dopiero zacznie osiadać po obciążeniu. Jeśli połączymy obie części sztywno, bez szczeliny dylatacyjnej albo elastycznego połączenia, pierwsze rysy pojawią się w ciągu roku – dwóch, zwykle na styku starego i nowego muru, czasem na suficie. Dlatego projektujemy połączenie z myślą o różnicy osiadań, a nie tylko o przeniesieniu obciążenia w chwili odbioru.
Deskowanie w warunkach użytkowanego budynku
Przy rozbudowie dom często jest zamieszkany przez cały czas trwania prac. To zmienia sposób pracy – nie można zastawić całej działki rusztowaniem i szalunkami tak, jak na budowie od podstaw, bo trzeba zostawić dojście do wejścia, miejsce na wyjście awaryjne, dostęp do mediów. Deskowanie stropu nad istniejącym parterem montujemy etapami, często od wewnątrz pomieszczeń, które są tymczasowo wyłączone z użytku, a resztę domu zabezpieczamy folią i płytami przed pyłem i wilgocią.
Dodatkowym ograniczeniem bywa nośność istniejącego stropu, po którym poruszają się ludzie i sprzęt w trakcie montażu szalunków nad nim. Zdarza się, że trzeba podeprzeć stary strop tymczasowymi stemplami, zanim ustawimy deskowanie dla nowej płyty piętro wyżej, żeby nie przeciążyć konstrukcji, która ma jeszcze udźwignąć prace wykończeniowe. Betonowanie też wygląda inaczej niż na otwartym placu – pompa do betonu musi dosięgnąć przez wąski dojazd albo nad dachem sąsiedniej części budynku, a to wymaga wcześniejszego zaplanowania trasy i sprawdzenia, czy w ogóle da się tam wjechać sprzętem.
Zakres prac, który bierzemy na siebie przy przebudowach
Przy rozbudowach i nadbudowach odpowiadamy za cały etap konstrukcyjny – od oceny stanu istniejącego, przez projekt wzmocnień, podbicie fundamentów, aż po wykonanie nowych elementów żelbetowych i połączenie ich ze starą częścią budynku. Nie zostawiamy klienta z inżynierem na jednym etapie i ekipą murarską na drugim – całość prowadzimy jako jeden proces, żeby odpowiedzialność za konstrukcję nie rozmywała się między kilkoma firmami.
- Ocena stanu istniejącego i obliczenie rezerwy nośności fundamentów oraz ścian.
- Projekt wzmocnień – podbicia, nowe wieńce, kotwienie do starej konstrukcji.
- Wykonanie prac ziemnych i fundamentowych etapami, bez przerywania użytkowania domu.
- Betonowanie nowych elementów żelbetowych – stropów, wieńców, słupów – z dostosowanym deskowaniem.
- Odbiór techniczny i przekazanie dokumentacji potwierdzającej nośność całej konstrukcji po rozbudowie.
Jeśli szukasz wykonawcy, który najpierw policzy, a dopiero potem zacznie kopać – umów się na wizję lokalną. Ocenimy stan istniejącego budynku i powiemy wprost, co da się zrobić, zanim podpiszemy jakąkolwiek umowę.
